Trwają prace nad ustawą metropolitalną, wśród polityków ostatnie dyskusje i ustalenia, które miasta/obszary zostaną nią objęte. Dla regionu dąbrowskiego wszystko jest już jednak jasne – znajdzie się on w “Metropolii Śląskiej” (zapewne taką nazwę będzie ona nosiła) i nie ma od tego ucieczki.

Metropolia Dąbrowska

Metropolia taka na pewno nie powstanie (jest to więc tylko teoretyzowanie), ale mogłaby powstać gdyby lokalni samorządowcy odpowiednio wcześnie lobbowali na rzecz jej utworzenia. Powinni zacząć już około 20 lat temu czyli tuż po pierwszych demokratycznych wyborach – obrać wtedy kurs na budowę samodzielnego regionu zamiast na wtapianie się w Śląsk. Miasta które weszłyby w jej skład są jednolite pod względem kulturowym, mają wspólną historię i są między sobą od dawien dawna ściśle powiązane gospodarczo.

Charakterystyka

Obszar ten może się pochwalić całkiem niezłymi walorami przyrodniczo-krajobrazowymi. Sławków i część Dąbrowy to Jura Krakowsko-Częstochowska. Są tu duże i czyste jeziora, sporo lasów, nawet pustynia błędowska, a na wschód od DG pola i sielski, małopolski krajobraz, urozmaicony skałkami Jury. Miasta regionu dąbrowskiego mają też przebogatą, sięgającą średniowiecza historię. Dotyczy to nie tylko Będzina, Czeladzi i Sławkowa, gdyż na terenie Sosnowca, DG i Wojkowic również znajdują się miejscowości, które istniały już w wiekach średnich – mówią o tym wzmianki w dawnych kronikach oraz zachowane zabytki. Pod względem zamożności wyróżnia się tutaj Dąbrowa Górnicza, która od lat znajduje się w czołówce rankingów najbogatszych gmin w Polsce, ale metropolia jako całość też nie narzekałaby na brak środków. Liczba mieszkańców na omawianym obszarze przekracza 460 tysięcy, a mogłoby być jeszcze więcej, gdyż to nie jedyne miasta i gminy ZD. Jest tu też całkiem spore “zaplecze naukowe” – w sosnowieckich i dąbrowskich uczelniach na dziś kształci się ok. 20 tysięcy studentów…To co najistotniejsze jednak, to fakt, że byłaby to nasza zagłębiowska metropolia.

Śląsk i Zagłębie zawsze razem

Metropolii Dąbrowskiej nie będzie, ale przy okazji można postawić pytanie – czy naprawdę miasta Zagłębia Dąbrowskiego i Górnego Śląska dosłownie wszystko muszą robić razem, trzymając się nieustannie za rączki? To się już nudne robi. A może by tak jednak postawić na historię i tradycję, które to wartości obecne elity województwa całkowicie odrzucają? Dwie metropolie w ramach historycznych regionów mogłyby być ciekawym rozwiązaniem. Zależności gospodarcze wewnątrz Zagłębia Dąbrowskiego też są o wiele silniejsze niż te w ramach całego województwa. Systemy tramwajowe w ZD i na Śląsku są przecież zupełnie inne i łączą się ze sobą tylko jedną linią (15). Energię elektryczną na obszarze Zagłębia Dąbrowskiego dostarcza będziński ENION, dla Ślaska zaś Vattenfall (dawny gliwicki GZE). Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej z Dąbrowy zaopatruje w ciepło obszar całego ZD, Śląsk ma zaś innych dostawców. Również wodociągi nie są wcale aż tak bardzo zintegrowane (Dąbrowa ma własne PWiK). Podobnie z gospodarką odpadami i wieloma innymi dziedzinami. Realnie patrząc, największym “łącznikiem” miast ZD i Śląska są Katowice, które jako stolica województwa są dobrze skomunikowane ze wszystkimi miastami i pełnią rolę centrum administracyjnego, politycznego etc.. One też najbardziej na wspólnej metropolii skorzystają.

Ktoś może zauważyć, że dwie metropolie oznaczałyby wzrost kosztów, ale przecież czym większy organizm tym więcej etatów, a poza tym rozumując w ten sposób należałoby zapytać po co Sosnowiec jak można go włączyć do Katowic i poprzez to zaoszczędzić na pensjach dla zarządu. Tak naprawdę widać zresztą wyraźnie, że ta cała ustawa metropolitalna jest robiona głównie po to, aby przybyło etatów “dla swoich” (oraz dla uhonorowania pewnych miast, aby mogły poczuć się większe i bardziej znaczące). Jeśli bowiem dało się powołać w woj. śląskim KZK GOP, to znaczy, że można skutecznie współpracować (występować o dotacje etc.) bez żadnej ekstra ustawy. Wnioski nasuwają się same…

Zamiast dwóch różnych, ale spójnych wewnętrznie (historycznie) obszarów metropolitalnych, powstanie tu więc jeden wielki KOŁCHOZ, który od krańców Gliwic po dąbrowski Błędów, będzie miał niemal 70 km długości. Zarządzanie tak dużym obszarem jest trudne, a przedsmakiem jak to będzie wyglądało w praktyce, może być przykład nieudolnego KZK GOP-u. Mówiąc wprost, żadnej “rewelki” niech nikt się nie spodziewa…w ani jednej dziedzinie. Nazwa zaś tego nowego tworu, podobnie jak nazwa województwa całkowicie pominie region dąbrowski, ale to już jest w tym wyjątkowo nietolerancyjnym dla odmienności województwie “śląskim” normą i zapewne nikogo nie zdziwi.

Zagłębie Dąbrowskie czy Górny Śląsk

Bardzo często w ramach regionalnych sporów podnoszona jest sprawa przynależności Pyrzowic (gm. Ożarowice) do powiatu tarnogórskiego. I całkiem słusznie, bo to ciekawa kwestia dobrze obrazująca jak wchłaniane jest małopolskie Zagłębie Dąbrowskie przez sąsiedni Śląsk. Jednak spojrzeć trzeba na ten konkretny przypadek szerzej, bowiem zazwyczaj spłycane jest to do zdania “Ślązacy przejęli Pyrzowice ze względu na lotnisko”. Otóż Będzin stracił Ożarowice nie przy ostatniej reformie administracyjnej jak niektórzy sadzą, ale znacznie wcześniej.

Kilka faktów:

1. Gmina Ożarowice została włączona do powiatu tarnogórskiego 1 stycznia 1973 roku. Komuniści uczynili to ze względu na bliskość geograficzną Ożarowic względem Tarnowskich Gór – wtedy rysowano linie administracyjne miast, powiatów i województw bez zwracania uwagi na zaszłości historyczne.

2. W PRL-u obowiązywała rejonizacja (dotycząca też lecznictwa) – zabranie wówczas Ożarowic z powiatu będzińskiego poskutkowało tym, że w gminie tej są już dwa pokolenia ludzi mających w metrykach wpisane: miejsce urodzenia – Tarnowskie Góry. Jest to silny czynnik integrujący. Ożarowiczanie korzystają także od dawna z tarnogórskiego szkolnictwa, pracują tam, jeżdżą na zakupy, do kina, kawiarni etc. (bo to najbliższe większe miasto). Jest oczywiste, że wielu z nich traktuje obecność Ożarowic w powiecie tarnogórskim jako zupełnie naturalną.

3. Niekiedy pojawiają się opinie, że Ożarowice powinny się zbuntować i zażądać powrotu do powiatu będzińskiego. Jednak bądźmy obiektywni i wymagajmy nie tylko od innych. Po pierwsze, Sosnowiec, DG, Będzin i Czeladź są jeszcze gorliwsze w integracji ze Śląskiem niż władze Ożarowic. Przecież to S-ec należy do GZM i zgłosił akces do przyszłej Silesii. Dlaczego wymagać lokalnego (zagłębiowskiego) patriotyzmu od wójta Ożarowic jak prezydenci największych miast regionu nie mają go za grosz? Po drugie, akcentowana jest przynależność powiatowa, a tymczasem mało kto zastanawia się nad tą wojewódzką. Siedzimy wszyscy w województwie śląskim i to jest istotą rzeczy. Zagłębie Dąbrowskie nie ma nawet swojego związku miast i gmin o czym tu więc mówić? Jaką alternatywę dla Ożarowic tak naprawdę stanowi Będzin? Śląskie Tarnowskie Góry (blisko) albo śląski Będzin (dalej).

4. W taki sam sposób jak zostały przejęte Ożarowice, wchłaniane są też Bobrowniki. Dla wielu osób z tej gminy ze względu na bliskość geograficzną najważniejszymi miastami są Bytom i Piekary. Tam pracują, tam się uczą, korzystają z lecznictwa etc.. Na tereny zarówno Ożarowic jak i Bobrownik napływają też Ślązacy – są one atrakcyjne pod budownictwo jednorodzinne. Jeśli wziąć do tego liczbę mieszkańców (Ożarowice 5400) to wychodzi, że nie jest dobrze i raczej ZD straciło już tą miejscowość na zawsze, a może stracić też następne..

Zagłębie Dąbrowskie jako region przegrywa tu wszystko co można przegrać i jest sukcesywnie wchłaniane przez Śląsk nie tylko na obszarze Ożarowic, ale w całości (czego niektórzy jakby nie widzieli). Jedne gminy trochę szybciej, inne trochę wolniej, niemniej wszystkie jadą na tym samym śląskim wózku w tym samym kierunku.

Silesia Airport

imagesNiektórzy spierają się czy Pyrzowice to Śląsk czy Zagłębie Dąbrowskie tymczasem zarząd lotniska nie ma co do tego żadnych wątpliwości. I nie tylko co do tego. Cytat z gazetki MPL Katowice o nazwie (nomen omen) “Silesia Airport”: “Częstochowa, dwunaste pod względem liczby mieszkańców miasto w Polsce, centrum akademickie i ośrodek przemysłowy skupiający połowę potencjału gospodarczego północnego Śląska”. Częstochowa jako północy Śląsk dla wielu może brzmieć dziwnie, ale takie są kierunki i rzeczywistość tego województwa… W gazetkach katowickiego lotniska również Jura jest “śląska” i wszystko co na jego obszarze pozostaje. Jak na tym tle brzmią głosy osób, które mówią, że “województwo śląskie to nie Śląsk”?. ZD i Częstochowa mogą tu być co najwyżej subregionami (aby nieco uspokoić autochtonów). Subregionami w ramach Silesii oczywiście.

O województwie i planach względem jego rozwoju wiele się można dowiedzieć z opinii dochodzących właśnie od strony tak prominentnych firm jak MPLKt. Wyraźnie pokazują one czym ma być w przyszłości ten nowy “Śląsk”, jak duży i jak wielkie ambicje ma nowośląska wierchuszka (czy im się uda to już inna kwestia).

Skreślić?

Wcześniej omówiona została kwestia wchłaniania (wchłonięcia) Ożarowic przez Śląsk. Zabrzmiało to dość pesymistycznie, ale nie znaczy wcale, że należy skreślić Ożarowice jako gminę Zagłębia Dąbrowskiego i nie interesować się nią więcej. Nic z tych rzeczy, a wręcz przeciwnie (tylko trzeba realnie oceniać sytuację, aby wyciągnąć wnioski względem reszty regionu). Przypadek Ożarowic jest dobry do zaakcentowania gdzie tak naprawdę przebiegają granice (za 20 lat nie będzie już w ogóle o czym mówić). Przypadek ten jest też dobry do wykazania kompletnej niekonsekwencji w poglądach co poniektórych śląskich regionalistów.
______
Powiązane tematycznie – Skansen “Zagłębie Dąbrowskie”

Pustynia położona jest pomiędzy miejscowościami Błędów, Chechło oraz Klucze. Zajmuje ona obszar około 34 km2 i dzieli się na część północną oraz południową, oddzielone od siebie Białą Przemszą. W przeszłości jej obszar był znacznie większy i dochodził do ponad 80 km2.

Pustynia Błędowska stanowi unikat na skalę europejską. Są to największe obszary lotnych piasków w Polsce i zarazem największy w Europie obszar występowania piasków śródlądowych. Nazwę swą zawdzięcza Wacławowi Nałkowskiemu, który jako pierwszy użył tego terminu w 1889 r.

Ta krajobrazowa i przyrodnicza osobliwość powstała wskutek występowania na tych terenach ogromnych złóż piasku oraz działalności człowieka polegającej m.in. na systematycznym wycinaniu okolicznych lasów. W odległych czasach w rejonie Olkusza istniały liczne kopalnie ołowiu i srebra do wytopu których to metali używano pieców opalanych drewnem. Rabunkowe wycinki drzew w połączeniu z obniżaniem poziomu wód gruntowych (efekt odwadniania kopalń) i piaszczystymi ubogimi glebami tych terenów doprowadziły do stopniowego zaniku roślinności i powstania wielkich obszarów do złudzenia przypominających naturalną pustynię (lotne wydmy wysokości nawet 20 m, burze piaskowe i temperatura, która latem nagrzewa piach do 70st. C).

Trudne warunki dla roślinności spowodowały wykształcenie się tu flory stepowo – pustynnej o jedynej w swoim rodzaju specyfice (podobna roślinność występuje w Polsce tylko w rejonie nadmorskich wydm). Wiele gatunków roślin i zwierząt, które spotkać można w okolicach Chechła wpisanych jest do “czerwonej księgi” jako skrajnie zagrożone wyginięciem. W rejonie pustyni spotkać można także endemity – rośliny występujące tylko i wyłącznie na tym obszarze. Z ciekawszych przedstawicieli flory jaka tu występuje wymienić należy choćby wydmuchrzycę piaskową, kostrzewę piaskową, dziewięćsił, odmiany kruszczyka, powojnik, omiega górskiego, a także warzuchę polską (endemit) – niektóre źródła podają, że ta ostatnia niestety już wyginęła.

Wśród zwierząt i ptaków na uwagę zasługują m.in. skowronek borowy, świergotek polny, pluszcz, śnieguła, ortolan, dudek, drapieżny trzmielojad, cietrzew, chronione gatunki dzięciołów oraz bardzo rzadko spotykany kulon. Występuje tu również wpisany do czerwonej księgi gniewosz plamisty, ryjówka aksamitna, a w rzece zagrożone wyginięciem minogi strumieniowe. Z pospolitszych zwierząt nad brzegami Przemszy spotkać można liczne bobry, piżmaki, tchórze stepowe, łosie, jelenie, dziki, lisy, daniele, sarny, jastrzębie, a także niektóre gatunki sów. Biała Przemsza stanowi swego rodzaju oazę wśród piasków, a w szerszej okolicy występują bogate w zwierzynę lasy.

Ciekawostki

Tereny pustyni stanowiły scenerię dla zdjęć do filmu “Faraon”, w pobliskich pokopalnianych wyrobiskach piasku kręcono też teledysk do piosenki “Orła Cień” zespołu Varius Manx. Kilkanaście lat temu do Błędowa dotarła karawana wielbłądów, którą sponsorował libijski przywódca Muammar Kadafi (była to wyprawa propagandowa). Zwierzęta przeszły tysiące kilometrów przez wiele europejskich krajów i dopiero w okolicach Pustyni odmówiły dalszej drogi – być może wyczuły przyjazny klimat i dlatego nie chciały dłużej kontynuować wędrówki.

Pustynia jako taka znajduje się prawie w całości na terenie gminy Klucze, ale bogate złoża piasku występują także w wielu okolicznych miastach. Często były i nadal są one eksploatowane, a puste już wyrobiska stanowią idealne miejsca do urządzania w nich zbiorników wodnych. W taki sposób powstały m.in. dąbrowska Pogoria III (205 ha) i Pogoria IV (500 ha), a także zalew w jaworzniańskiej Sosinie (50 ha). Mniej szczęścia miał Sosnowiec gdyż tamtejsze władze zamiast jeziora w wyrobiskach kopalni Maczki-Bór urządziły składowisko odpadów.

Poligon

Tereny pustyni od dawien dawna były wykorzystywane jako poligon przez rozmaite formacje wojskowe – zarówno polskie jak i niemieckie. Już w 1914 roku zajęcia strzeleckie odbywał tu batalion piechoty legionowej z Częstochowy, przygotowujący się do bitwy pod Krzywopłotami. W okresie II RP pustynia stanowiła teren ćwiczebny dla 2 pułku lotniczego oraz piechoty i artylerii Armii Kraków. W czasie okupacji Niemcy na obszarze pustyni urządzili doświadczalny poligon Luftwaffe, której baza lotnicza Udetfeld znajdowała się w pobliskich Pyrzowicach. Luftwaffe testowała tu miedzy innymi pociski V1, a na terenie Udetfeld odbywały się testy myśliwca Me 163 z napędem rakietowym. Według często powtarzanych opinii pustynia stanowiła też poligon dla niemieckiego korpusu ekspedycyjnego Afrika Korps, ale brak na to konkretnych (zwłaszcza niemieckich) dokumentów źródłowych.

Tuż po wojnie tereny wokół Chechła były wykorzystywane przez lotnictwo myśliwskie i piechotę LWP, a w późniejszych latach ćwiczenia odbywały tutaj jednostki desantowe z Krakowa, które teren ten (formalnie 250 ha) wykorzystują do dziś. Na obszarach pustyni w 1999 roku przeprowadzono wielonarodowe manewry państw NATO i aspirujących do członkostwa w sojuszu, pod kryptonimem “CO-OPERATIVE BEAR ’99″.

Ze względu na fakt wykorzystywania tych terenów jako poligonu wojskowego, jeszcze niedawno można się tam było stosunkowo łatwo natknąć na rozmaite pozostałości po tychże ćwiczeniach (w tym również niewybuchy). W 1994 roku saperzy oczyścili ok. 1900 ha pustyni, ale tylko do głębokości 20 cm. Pustynia jest też od dawna “czyszczona” przez kolekcjonerów militariów i zbieraczy kolorowego złomu – wszystko to sprawiło że jest tam trochę “spokojniej”, choć niewątpliwie piaski pustyni kryją jeszcze sporo niebezpiecznych pamiątek, szczególnie z okresu II W.Ś.. Do dziś zachowały się też niektóre bunkry, w tym niemiecki bunkier dowodzenia na wzgórzu Dąbrówka. Wzgórze to jest jednocześnie punktem widokowym na teren pustyni.

Piaski albo lasy

Obecnie Pustynia Błędowska coraz bardziej przekształca się w… las. Wszystko co zostało wcześniej napisane o unikatowym krajobrazie stopniowo staje się już tylko legendą. Turyści którzy odwiedzają to miejsce nierzadko bywają zawiedzeni..W latach 50-tych przeprowadzono tu zalesianie na dużą skalę wierzbą kaspijską i sosną (miało to zapobiegać “lotnym piaskom” na co skarżyli się okoliczni mieszkańcy) i z roku na rok obszar pustynny coraz bardziej się kurczy. Przyczynia się do tego także wzrost poziomu wód gruntowych. Praktycznie część południowa pustyni niemal zatraciła już swój pustynny charakter (choć piasku tam nadal nie brakuje), natomiast w części północnej w okolicach Chechła jeszcze się on zachował. Prawie wszystkie źródła podają obszar pustyni w granicach 34 km2, ale z powodów opisanych wyżej, tak naprawdę należałoby już mówić tylko o ok. 12 km2, z czego też większa część porośnięta jest roślinnością. Od roku 2000 Pustynia Błędowska (znajdująca się na terenie Parku Krajobrazowego Orlich Gniazd) objęta jest programem ochrony “Natura 2000″ jako użytek ekologiczny. Pojawiają się głosy o konieczności jej zachowania, powstało nawet stowarzyszenie zajmujące się tym problemem, ale czy przyniesie to efekty pokaże czas. Na razie piaski pustyni coraz bardziej przegrywają z sosną pospolitą.

Siewierz na przestrzeni dziejów miał dość niezwykłą i bogatą historię. Przez wiele stuleci miasto to pozostawało stolicą Księstwa Siewierskiego, które w pewnym okresie swego istnienia było nieomal niepodległym państwem.

Ruiny zamku w Siewierzu – pełnił on niegdyś rolę letniej rezydencji biskupów krakowskich.

W historii Księstwa wyraźnie rysują się trzy okresy. Dla uproszczenia można nawet powiedzieć, że istniały trzy księstwa siewierskie: pierwsze było “śląskie”, drugie -”biskupów krakowskich”, a trzecie – “napoleońskie”.

Księstwo “śląskie”
U początków swego istnienia Siewierz był częścią kasztelani bytomskiej, która znajdowała się w granicach Ziemi Krakowskiej. W 1179 roku Kazimierz Sprawiedliwy podarował Mieszkowi Plątonogiemu kasztelanię bytomską (również oświęcimską) i tym samym Siewierz administracyjnie z Małopolski trafił na Śląsk, gdzie pozostał przez następne 264 lata. W 1337 roku miasto wraz z przyległościami nabył Kazimierz Cieszyński, który zaczął odtąd tytułować się panem ziemi siewierskiej. Po raz pierwszy zwrotu “księstwo siewierskie” użyto klika lat później – w 1341 roku.

Księstwo “biskupie”
W 1443 r. książę cieszyński sprzedał Księstwo Siewierskie biskupowi krakowskiemu Zbigniewowi Oleśnickiemu. Od tego momentu aż do 1790 roku ziemie te pozostawały we władaniu biskupów krakowskich, którzy nosili jednocześnie tytuł książąt siewierskich. Na podstawie ustaw z 1790 r. i 1791 r. Księstwo zostało formalnie włączone do Korony jako osobna jednostka terytorialna w woj. krakowskim.

Księstwo “napoleońskie”
W 1807 roku utworzono Księstwo Warszawskie w skład którego weszła m.in. cała ziemia siewierska. W tym samym roku Napoleon Bonaparte restytuował Księstwo Siewierskie i oddał je swemu marszałkowi Jean Lannes, księciu Montebello. Nie przetrwało ono jednak długo ze względu na klęskę Napoleona. Ostatecznie w 1815 roku podczas Kongresu Wiedeńskiego zadecydowano o utworzeniu Królestwa Polskiego (zabór rosyjski), do którego trafił m.in. Siewierz wraz z okolicznymi ziemiami.

Ducatus Severiensis 1443-1790

images Księstwo Siewierskie swój rozkwit i znaczenie zawdzięcza biskupom krakowskim, którzy wykupili je od księcia cieszyńskiego Wacława I za sumę “60 tys. grzywien szerokich groszy praskich”. Obszar księstwa wynosił 607 km2, a w jego skład wchodziły trzy miasta: Siewierz, Czeladź i Koziegłowy oraz wioski: Gołuchowice, Łagisza, Wojkowice Komorne, Rzeniszów, Nowa Wieś, Strzyżowice, Sączów, Myszkowice, Tąpkowice, Wojkowice Kościelne, Dąbie, Rogoźnik, Twardowice, Sadowie, Winowno, Będusz, Żelisławice, Bobrowniki, Cynków, Chruszczobród, Grodziec i Ożarowice.

Ks. Siewierskie z okresu biskupiego było niemalże niezależnym państwem. Biskup miał tu władzę absolutną – posiadał własne wojsko, skarb, swoją monetę (bitą w mennicy do 1770 r.), władzę ustawodawczą, sądowniczą, prawo miecza (karania przestępców śmiercią), prawo wyboru urzędników ziemskich, prawo nadawania szlachectwa etc.

O pełniej niepodległości nie można jednak mówić gdyż KS korzystało z protektoratu Rzeczpospolitej. Hrabia Maurycy Dzieduszycki w swej książce poświęconej Zbigniewowi Oleśnickiemu mówi zresztą wprost, że intencją wykupu tych ziem przez biskupa była chęć przyłączenia ich na powrót do Polski. Kontakty między Koroną a Księstwem były na porządku dziennym. Znany jest przypadek, iż wojska biskupów przekroczyły granice Rzeczpospolitej i stłumiły powstanie Kostki Napierskiego na Podhalu. W czasie potopu szwedzkiego, mimo iż oficjalnie Siewierz pozostawał neutralny, to jednak na zamku przebywały oddziały hetmana Stefana Czarnieckiego, co dało pretekst Szwedom do jego zajęcia. Na wszystkich mapach z tamtego okresu obszar Ducatus Severiensis przedstawiany jest jako część Rzeczpospolitej, choć czasami jest on wyraźnie oznaczony jako oddzielna jednostka administracyjna. Kres niezależności przyniosły ustawy Sejmu Wielkiego z 1790 roku inkorporujące państwo biskupie do Korony.

Z. Oleśnicki był pierwszym biskupem w Polsce z tytułem książęcym rzeczywistym. Biskupi krakowscy tytułu książęcego używali aż do czasów współczesnych (ostatnim był książę kardynał Adam Sapieha, zm. w 1951r.)

Terytorium dawnego Księstwa na obszarach współczesnych miast i gmin. Szeroka biała linia to granice powiatów Zagłębia Dąbrowskiego, ciemnym kolorem oznaczono obszar Śląska – w czasach księstwa znajdował się on w innym państwie.

Dawne Księstwo Siewierskie bardzo często utożsamiane jest z dzisiejszym Zagłębiem Dąbrowskim, ale jest to spore uproszczenie. Historyczną stolicą ZD jest bowiem Będzin, który nigdy w skład KS nie wchodził. Przez cały okres swej historii miasto to było częścią Małopolski i województwa krakowskiego. Sytuacja zmieniła się dopiero w okresie zaborów, ale i wtedy historia Będzina identyczna jest z historią innych małopolskich miast – Częstochowy i Olkusza.

W Sosnowcu i Będzinie linię graniczną Ducatus Severiensis wyznaczała Czarna Przemsza (oczywiście mowa o współczesnych obszarach tych miast). Śródmieście Sosnowca było więc jego częścią, ale zdecydowana większość obecnego terytorium miasta – nie. Odwrotnie rzecz się ma w przypadku Będzina. Historyczny Będzin pozostawał zawsze poza księstwem, ale większa część jego obecnego terytorium to ziemie dawnego KS. W Dąbrowie linię graniczną wyznaczała rzeka Trzebyczka – w jego skład wchodziły więc północne dzielnice obecnej DG: Ujejsce i Trzebiesławice. W Czeladzi linię graniczną księstwa stanowiła natomiast Brynica (tereny po drugiej stronie rzeki należące do mieszczan czeladzkich zostały z czasem włączone w granice miasta).

Tylko niewielki fragment obszaru obecnego Sosnowca był częścią dawnego Księstwa Siewierskiego.

W okresie Królestwa Kongresowego cały obszar dawnego księstwa wchodził w skład powiatu będzińskiego i do dziś niemal cały powiat ziemski będziński to ziemie dawnego księstwa. Pewna ciągłość jest więc oczywiście niezaprzeczalna, ale wynika ona z bliskości geograficznej tych ziem, gdyż o ciągłości administracyjno-politycznej nie może być mowy. O Zagłębiu Dąbrowskim i jego obszarze więcej tutaj.

Istotnym wyróżnikiem ziem dawnego księstwa jest fakt, że w zamierzchłych czasach przez 264 lata wchodziły one w skład Śląska, co w przypadku takich miast jak Będzin czy Sławków nie miało miejsca. Okres “biskupi” to powrót do Małopolski i Polski, choć z zastrzeżeniami o których była mowa wcześniej – przez niemal 350 lat Księstwo miało tak szeroką autonomię, że było praktycznie państwem w państwie.

Księstwo Siewierskie jak Księstwo Monaco?

Podobieństw jest całkiem sporo, ale różnic również. Ks. Siewierskie jest bardziej podobne do współczesnej Andory niż do Monaco. Obszar Andory wynosi 468 km2 i jest to monarchia konstytucyjna w której funkcję głowy państwa pełnią współksiążęta: prezydent Francji i biskup Hiszpanii. Gdyby Księstwo Siewierskie przetrwało dłuższy czas i gdyby nie zawirowania polityczne w tej części Europy, to być może dziś miałoby status podobny do Andory.

Piknik odbył się w Trójkącie Trzech Cesarzy. Spotkanie miało charakter zapoznawczy i połączone było z omawianiem projektów przyszłych (wspólnych) działań. Jeden z postulatów FdZD i RAŚ to taki, aby tworzona właśnie aglomeracja nosiła nazwę “Śląsko-Dąbrowska”, zamiast lansowanej przez media nazwy “Silesia”.

Największą korzyścią z tego typu imprez jest pokazanie opinii publicznej, że regionaliści nie są jakimiś przepełnionymi nienawiścią szaleńcami, którzy chcą stawiać szlabany na Brynicy, ale zupełnie normalnymi ludźmi. W mediach dominuje bowiem stereotyp nieokrzesanych (lub w najlepszym razie niepoważnych) regionalistów, którzy mają jakieś niedzisiejsze wizje świata i są przepełnieni ksenofobią.

Oprócz pozytywnych stron, spotkanie może mieć też pewien wydźwięk negatywny. W regionie dąbrowskim wiele osób ma poczucie krzywdy w związku z narzucaniem przez większość śląską w tym województwie śląskiego nazewnictwa i faworyzowaniem jego śląskiej części. Takie spotkania mogą więc być przez niektórych odebrane jako próba stawiania znaku równości między sytuacją Górnego Śląska a Zagłębia Dąbrowskiego, pokazywaniem że obydwie strony są tu jednakowo pokrzywdzone przez bezimiennych “urzędników” (co oczywiście nie odpowiada prawdzie).

RAŚ jest organizacją polityczną, która wystawia w wyborach lokalnych swoich kandydatów. Być może pojawią się zachęty ze strony RAŚ, aby FdZD bardziej zaangażowało się w politykę lokalną, ale wtedy powołanie wspólnych list wyborczych może nie spotkać się z poparciem społecznym w ZD, gdyż będzie to uznane za zbyt niejasne i nienaturalne. Mówiąc innymi słowy, FdZD poprzez takie spotkania ryzykuje, że będzie postrzegane jako organizacja zbyt miękka, a więc mało wiarygodna. Towarzystw Przyjaźni Śląsko-Dąbrowskiej jest już bowiem w regionie dąbrowskim bardzo dużo (PO, LiD, PiS) i ta część sceny politycznej jest już całkowicie zagospodarowana. Jeśli FdZD będzie postrzegane jako takie towarzystwo, to za wielkich sukcesów nie odniesie, a na pewno nie wykreuje się jako opozycja wobec obecnego kierunku.

Aglomeracja Śląsko-Dąbrowska

FdZD i RAŚ chcą aby przyszła aglomeracja nosiła nazwę “Śląsko-Dąbrowska”, co ma podkreślać, że składa się ona z dwóch różnych regionów. Jest to postulat niewątpliwie korzystny, ale warto zaznaczyć, że utworzenie aglomeracji będzie i tak kolejnym stopniem integracji, bez względu na jej nazwę. Głosy które się pojawiają, iż nazwa ta przyczyni się do zachowania tożsamości regionalnej Zagłębia Dąbrowskiego, mogą być więc przesadzone. Pytanie bowiem na jak długo i w jakim stopniu uratuje tę tożsamość? Gdyby inny postulat, który wysuwa część FdZD i RAŚ, a więc zmiana nazwy województwa na “śląsko-małopolskie” został wprowadzony w życie to dopiero wtedy zachowanie tożsamości (właściwie tu by bardziej pasowało słowo “normalności”) można by uznać za raczej niezagrożone. Oczywiście tożsamość regionalna to jedno, ale pozostaje jeszcze kwestia interesów gospodarczych…

Pozostało już tylko dopracowanie ustawy, wybór nazwy, zatwierdzenie przez polityków i powstanie Metropolia.

Z informacji jakie są dostępne w internecie można wyczytać, iż ustalono, że pomysł nazwy dla przyszłej aglomeracji zaproponuje FdZD, zaś projekt logo, strona śląska. FdZD wzięło na siebie o wiele trudniejsze zadanie, bowiem w przyszłej Metropolii ma się też znaleźć Jaworzno, które nie jest częścią ZD. Lepszą nazwą byłaby… no właśnie, jaka nazwa? Aglomeracja “Śląsko-Małopolska” dziwnie brzmi i jest na dziś niepoważną propozycją. Jednak mimo wszystko pominięcie Jaworzna nie powinno mieć miejsca. “Aglomeracja Katowicka” – być może właśnie taką nazwę trzeba było lansować. W końcu istnieje realne zagrożenie, że ostateczną nazwą będzie “Aglomeracja Śląska”, a więc zawsze to lepiej jakby była ona tylko “katowicka”. Taki minimalizm w żądaniach mógłby się jednak nie spotkać ze zrozumieniem w regionie i zostać po prostu wyśmiany.

Bez względu na to, która nazwa zostanie ostatecznie przyjęta, w mowie potocznej i w mediach będą wymiennie używane co najmniej cztery określenia: “Metropolia Śląska”, “Katowicka”, “Śląsko-Dąbrowska” i “Silesia”. Upowszechnienie się nazwy “Silesia” może doprowadzić do tego, że za kilkanaście lat słowo to wejdzie do słownika języka polskiego, a wtedy powołanie miasta o takiej nazwie byłoby już całkiem możliwe. Nazwa “Silesia” ze względu na fakt, że została bardzo dobrze przyjęta przez opinię społeczną na Śląsku, może wręcz w przyszłości posłużyć jako zachęta do jeszcze ściślejszej integracji czyli powołania jednolitego organizmu miejskiego w miejsce aglomeracji. Dwumilionowa Silesia albo Nowe Katowice – takie są plany śląskich wizjonerów, może już za 15-20 lat?

Wszelkie działania typu listy, petycje, jakieś protesty (nawet te najdrobniejsze) są korzystne dla regionu, dlatego zachęcam FdZD do kontynuowania (choć mój program jest zupełnie inny – podział województwa). Czym większy jednak szum wokół tematu, tym dla sprawy lepiej. Choć każdy powinien mieć też świadomość, że takie umiarkowane działania to trochę wentyl bezpieczeństwa i stwarzanie pozorów, że coś się dzieje, coś się zmienia…Realnie jednak nie zmienia się nic, a jeśli już to na niekorzyść. Zagłębie Dąbrowskie jest z roku na rok coraz bardziej “śląskie”, co zawdzięcza w dużym stopniu miejscowym politykom. To aż dziwne, żeby w sprawach fundamentalnych dla regionu (jego być albo nie być) występowały osoby prywatne albo nie będące u władzy stowarzyszenia społeczno-polityczne, natomiast zawodowi lokalni politycy zupełnie nie poczuwają się w tych kwestiach do odpowiedzialności.
______
Temat dotyczący spotkania na forum-sosnowiec.pl, wideoreportaż na YouTube

Następna strona »